Pisząc te słowa, jem drugi jogurt. Jest kaloryczny i wiem, że mocno zmniejsza to, co zostało mi na resztę dnia. Lubię te jogurty. Kiedyś najchętniej nie zapisałbym go wcale, żeby nie patrzeć na nieprzyjemny wynik już o trzynastej.
Dlaczego trudny wynik nadal warto zapisać
Wpisanie jedzenia nie zawsze daje satysfakcję. Czasem po wykonaniu wysiłku widzisz liczbę, która wywołuje poczucie winy. Właśnie wtedy łatwo pominąć zapis, choć właśnie ten dzień dostarcza najważniejszych danych.
Wpis nie jest wyrokiem. Pokazuje w przybliżeniu, co się wydarzyło i ile miejsca zostało w planie. Ta informacja nie służy karaniu się. Pomaga zdecydować, czy następny posiłek będzie mniejszy, czy po prostu zaakceptujesz dzisiejszy wynik i jutro wrócisz do zwykłego rytmu.
Zapisywanie poza redukcją
Nie zawsze prowadzę wyzwanie. Czasem tylko obserwuję jedzenie. Nawet jeśli dzień kończy się powyżej planu, dziennik utrzymuje kontakt z rzeczywistością. Widzę, jak szybko sumują się porcje i które produkty najłatwiej przesuwają mnie w stronę nadwyżki.
To ważne również podczas utrzymania masy ciała. Nie musisz stale jeść w deficycie, ale warto zauważyć, kiedy kilka wyjątków zaczyna tworzyć nowy wzorzec.
Co dzieje się po przerwaniu zapisów
Po około sześciu miesiącach redukcji zrobiłem przerwę. Stopniowo wracały produkty, których wcześniej jadłem mniej: czekolada, pieczywo, makaron i ziemniaki. Wraz z nimi zniknęło zapisywanie. Łatwiej było nie patrzeć, niż przyznać, że deficytu już nie ma. Kilka dni wyjątków zamieniło się w wiele tygodni i część masy wróciła.
Zapisuj dni zgodne z planem i te, które od niego odbiegają. Otwórz aplikację, wpisz rzecz, której najchętniej byś nie wpisał, i potraktuj liczbę jak zwykłą informację. Następna decyzja nadal należy do Ciebie.


