O tym, czy dzień zacznie się zgodnie z planem, czasem decyduje krótka chwila po przebudzeniu. Przypominasz sobie, co zaplanowałeś, i w kilka sekund oceniasz koszt: głód, zapisanie posiłków, spacer, pogodę i wszystkie inne obowiązki.
To nie musi być wielka próba charakteru. Zwykle jest to szybka, półprzytomna negocjacja.
Jak brzmi ta negocjacja
„Jeśli dziś zacznę, będę głodny. Mam dużo pracy. Spacer zajmie za długo. Wieczorem będę zmęczony. Może lepiej zacząć jutro”.
Każda z tych obaw może być częściowo uzasadniona. Problem powstaje wtedy, gdy rano trzeba po raz pierwszy rozwiązać je wszystkie naraz.
Dlaczego sama siła woli nie wystarcza
Dotychczasowy sposób jedzenia ma lata praktyki, a nowy plan dopiero powstaje. Jeśli każda czynność wymaga osobnej decyzji, liczba negocjacji szybko rośnie. Sen, stres i napięty dzień dodatkowo utrudniają wybór.
Co daje etap przygotowania
Przygotowanie polega na wcześniejszym usunięciu części pytań:
- ustal pierwszy posiłek i przygotuj składniki;
- wybierz realistyczne okno, zamiast zakładać, że musisz ignorować silny głód;
- wpisz spacer do kalendarza lub podziel go na krótsze części;
- przygotuj ubranie i trasę;
- zapisz konkretny powód, dla którego chcesz wykonać dzisiejszy plan.
Nie chodzi o tworzenie odpowiedzi, które mają zagłuszyć każdy sygnał organizmu. Jeśli plan jest zbyt ciężki, popraw go. Przygotowanie ma ograniczać niepotrzebne tarcie, a nie zmuszać Cię do realizacji nierozsądnych założeń.
Gotowość rzadko pojawia się jako idealny nastrój. Częściej jest wynikiem kilku wcześniej podjętych decyzji, dzięki którym rano zostaje tylko pierwszy prosty krok.



